Kilka słów o inseminacji zwierząt nasieniem

Studiuję weterynarię i stosunkowo niedawno skończyliśmy przedmioty dotyczące rozrodu różnych zwierząt. Co prawda dużo więcej na pewno prowadzący opowiadają o tym na kierunku zootechnicznym, ale bezpośrednio za inseminację powinien odpowiadać właśnie lekarz weterynarii. Nie mniej jest to dużo bardziej skomplikowany temat, niż mogłoby się wydawać.

Inseminacja nasieniem w chowie zwierząt

nasienie buhajówObecnie w naszym kraju bardzo dużo mówi się o in vitro, jaka to bezduszna procedura – zimno, szkło, brak miłości, a to wszystko wbrew naturze. Śmiać mi się chce, kiedy o tym słyszę, szczególnie mając świadomość, jak rozmnażanie wygląda obecnie u zwierząt. Stada, w których zwierzęta są rozmnażane masowo stosują metodę sztucznych inseminacji. Na przykład w przypadku loch można stosować taką sztuczkę – podając zewnętrznie hormony reguluje się cykl wielu sztuk, tak by miały ruję w mniej więcej tym samym czasie, inseminuje się mechanicznie poprzez urządzenie zwane kateterem i dzięki temu również w tym samym czasie dochodzi do porodów, co ułatwia pracę obsłudze i lekarzowi. Jeśli jedna loszka będzie miała za dużo prosiąt i nie będzie można ich wykarmić, kilka z nich w pierwszych godzinach po porodzie można przenieść do matki, która miała mniej liczny miot. W ten sposób jesteśmy w stanie odchować więcej zwierząt. Co do samej inseminacji – używa się do niej tak zwanego nasienia schłodzonego lub świeżego, a jeśli chodzi o nasienie buhajów – również mrożonego. Zawierają one rozcieńczalnik (aby z jednej porcji nasienia móc zapłodnić więcej samic), stabilizatory i antybiotyki. Taka forma zapładniania ma chronić przed przenoszeniem chorób między osobnikami. Samce z kolei kopulują z fantomami, oddając nasienie do specjalnych pojemników. Jest ono potem badane pod każdym kątem – zanieczyszczenia drobnoustrojami, liczebności, morfologii, ruchliwości plemników, gęstości, barwy, zapachu, itd. a następnie poddawane jest obróbce i zamykane w małych opisanych rurkach, które służą jako „naboje” to wcześniej wspomnianych kateterów. 

Opisałam te metody bardzo po krótce, jednak dają one już ogólny pogląd na to, co dzieje się w świecie zwierząt. Brzmi to bezdusznie (i takim zresztą zapewne jest), nie mniej twierdzenie, że in vitro u ludzi, którzy marzą o dziecku, a coś stoi im na przeszkodzie, jest czymś złym i bezbożnym, w trakcie zajadania się kanapką z szyneczką jest co najmniej śmieszne.

Close Menu